Praktycznie

Tu Wujek Dobra Rada dorzuca kilka uwagi i informacje, dla tych ktorzy myśla o podobnych trasach. Jak ktoś ma jakieś pytania, albo uważa, że coś jeszcze powinno tu być to proszę o mejla na 12stref@gmail.com Podstawowa ogólna uwaga jest taka, że życie w podróży to nie wakacje. Zabawa  w nomada jest fajna, inspirująca, ale to życie w trudnych warunkach i konsekwencje niedopatrzenia są potencjalnie wyjątkowo upierdliwe.



PLANOWANIE:
Na początek kupcie sobie ładny atlas świata do jeżdżenia palcem po mapie.Nie żeby planować wszystko z wyprzedzeniem - liczba zmiennych jest zbyt duża. Jeżdżenie palcem po mapie jest po prostu fajne. 

Najważniejsze rzeczy, o których faktycznie jest sens myśleć wcześniej to   
-ważne przeloty  (taniej kupować z wyprzedzeniem), 
-z 3 miesięcznym wyprzedzeniem w stosunku do daty wjazdu można zacząć wyrabiać wizy 
-zaplanować trzeba tez wcześniej szczepienia 
Z bardziej przyziemnych rzeczy jest jeszcze kwestia co zrobić z mieszkaniem i pracą w PL.




PAKOWANIE

W sieci i w literaturze znajdziecie pierdyliard informacji, co zabrać, jak się spakować niczym prawdziwy komandos SAS przez zrzutem na pustynię pełną talibów. Tak na prawdę to jak nam doradził jeden australiski buszmen - 'najważniejszy sprzęt macie między uszami, trzeba tylko pamiętać żeby korzystać'. To nie jest wyjazd na 2 tygodnie, a plecak nie powinien wyłamywać kręgosłupa. Z niektórych krajów (np Wietnam) łatwo można odesłać coś do Polski, a w innych dobrze pomyśleć o zrobeniu większych zakupów , tak więc zawartość placaków bedzie się zmieniać.

Co lepiej wiedzieć / zapakować
1. Cel - jakie kraje i o jakiej porze roku, od tego zależy co brać, a co lepiej dokupić.
2. Spanie i ubrania - dobrane do celu, pamiętać o hipotermii i przegrzaniu kiedy wybieracie śpiwory i ciuchy
3. Waga - im mniej tym lepiej, choć w o ile nie macie planów przemaszerować przez pół świata to można sobie odpuścić zalecenia umazanych błockiem supertraperów  'plecak nie więcej niz 1/4 masy ciała, obcinamy rękawki polarów!'. Waszych pociągów i autobusów masa placaków nie interesuje, a jak bedziecie chcieli parę dni pochodzić przez góry to będzie możliwość pozostawienia części bagażu. Plecak musi być wygodny i wytrzymały. Wodo/brudo odporne pokrowce to genialny wynalazek.
4. Gary i kuchenka - dla nas zawsze dylemat i zawsze zabieramy ze sobą w imię wolności czy redukcji kosztów. W Azji raczej nie potrzebne, na pustkowiach przydatne (choć często można wynająć na miejscu). Oczywiści dużo lepsza kuchenka zasialana na benzynę (typu Primus) o ile przewidujecie samoloty.
5. Foto - sprawa oczywista, jak ktoś ma ambicje robić dobre zdjęcia to szansa życia - potrzebna lustrzanka,  2 obiektywy ( a nawet 3) zapas baterii i kart. Jak ktoś nie ma takiej napinki to wystarczy głuptak albo dobra komórka
6. Laptop/netbook/smartphone/tab - błogosławieństwo XXI wieku! Parę miesięcy to nie wypad na dwa tygodnie. Każde z wymienionych narzedzi to prawie darmowy kontakt ze znajomymi, źródło informacji, notes, narzędzie backupoania/ obrabiania zdjęci, i narzędzie rozrywki. Naszym zdaniem warto, choć pamiętajcie o masie
7. Apteczka - no comment, czasem do szpitala jest więcej niż 2 doby, a ścierwa w dżunglii są wszelakie. Środki przeciwgorączkowe, przeciwbólowe, przeciwalergiczne, antybiotyki, termometr, bandaże, nici chirurgiczne lub plastry, witaminki itd. Opcjonalnie antymalaryki, adrenalina, alu koc.
8. Kosmetyczka -oprócz elementów oczywistych: dobry repelent na owady, płyn do opalania,   
9. Nożyk - a najlepiej dwa, jeden do obierania jabłek (np scyzoryk), drugi do rąbania, dłubania i ćwiartowania (polecam noże do rzucania - stosunkowo niepozorne, lekkie, a wygodne)
10. Środki płatnicze - bankomaty są prawie we wszystkich dużych miastach na świecie, choć np. w Australli w sklepach nie działały nam karty płatniczye tylko karty kredytowe
11. Latarka
12. Z mniej oczywistych:
 - przejściówka i rozdzielacz do kontaktów (czesto jeden kontakt dla doładowania kilku rzeczy w 2 godziny)
- sznurek, karabińczyk - z cyklu nawet nie wiesz kiedy się przyda
- stalowa linka i kłódka - "okazja czyni złodzieja", jak musisz zostawić torbę to ją chociaż przypnij
-  zabawki na długie wieczory (ksązki niestety za ciężkie, oprócz kart/kości warto pomyśleć o energooszczędnym readerze czy mp3 z audiobookami)
- uniwersalny sprzęt naprawczy: taśma izolacyjna, superglue (taki co też do klejenia skóry jest), opcjonalnie narzędzie wielofunkcyjne






O MONGOLII
Ceny w Mongolii, sierpień 2010 
Ceny w UłanBator
wynajem samochodu Uaz minivan z kierowcą: ok 50-60 USD/dzień
obiad (bez alko): od 3 USD, 5-10 USD w dość eleganckiej restauracji
masaż, 60 min: 11 USD
taxi: ok 0,4 USD /km
schronisko, sala zbiorowa: ok. 7 USD
portfel skórzany: 6 USD
kurtka NorthFace z dowolną metką ;-) 35 USD
piwo w pubie: 1.5-2 USD

poza Ułan Bator:
noclegi: 5-6 USD na dzień jeśli w gerze, namioty można rozbijać za darmo
posilki: 1-3 USD za obiad, 0,10 USD herbata, 1-1,5 USD piwo, 3-5 USD pół litra wódki, 2-3 USD ogorki konserwowe i sałatki Urbanka, 0,5-1,5 USD chleb, 1 USD woda 1,5l.
atrakcje dodatkowe: konie 10-12 USD za dzień (w tym przewodnik), wielbłądy 2.5 USD za godzinę, parki narodowe 1-3 USD, wstęp do zabytków 2-3 USD.

KILKA SŁÓW OD WUJKA DOBRA RADA
- Duże zakupy warto robić w Ułan Bator na bazarze lub w supermarkecie, poza stolicą jest drożej i generalnie tylko podstawowe produkty (tzn. podstawowe dla Mongołów, wegetarianie mają przerąbane).
- W kraju zawsze kiedy jest okaja należy uzupelniac wszystkie zapasy, szególnie wodę i ładować elektronikę, okazja może być co kilka dni
- W Ulan Bator należy bardzo uważać na kieszonkowców, szczególnie w okolicach gdzie dużo jest turystow, np: okolice State Department Store
- Bankomaty są dostepne w Ułan Bator i zwykle w dużych miastach (czesto w supermarketach), nie zawsze jednak radzą sobie z kartami
- Wyrabiając wizę chinską trzeba pojawić się osobiście pod ambasadą jakieś 3 godz. przed jej otwarciem. W pewnym momencie wydawane są numerki - po jednym na osobę, zktórych te niższe dają szansę uzyskania wizy (w sierpniu 2010 wnioski przyjmowane byly w pn,śr,pt 9.30-12.30, koszt jednorazowej wyrabianej w tydzień to 30 USD, dwukrotnej 60 USD, za wyrobienie ekspresowo, w jeden dzień dopłata USD. To stawki globalne dla Polaków. Kiedy my byliśmy nie przyznawano wiz dwukrotnych). Oprócz dolarów, wniosku, zdjeć i paszportu wymagana jest tez rezerwacja noclegu i rezerwacja biletu wyjazdowego z Chin. Rezerwacja - a nie bilet, moze być po polsku ;-) 



O CHINACH
Ceny w chińskich miastach,  wrzesień 2010 (w Juanach (1 Y to ok 0.15 USD) 
napój 0,5 l. w kiosku - 2-3 Y
Kaczka po Pekińsku w restauracji (na 2 osoby) - 60-80 Y
Słoina na patyku z grilla - 1 Y 
Szaszłyczek z jakiegoś normalnego mięsa / kukurydza z grilla  itp -  3-5 Y
Dwuosobowy pokój z łazienką i TV w hotelu/hostelu  - 150-250 Y
Miejsce w dzielonej sali w hostelu - 40-60 Y
Bilet kolejowy na trasie Pekin-Szanghaj - 350-1400 Y zależnie od klasy i typu pociągu
Piwo TsingTao w knajpce ok. 10 Y

  KILKA SŁÓW OD WUJKA DOBRA RADA
- Uniwersalnym, znakomicie zorganizowanym środkiem transportu jest stosunkowo tania i dobra kolej. http://www.seat61.com/China.htm Oczywiscie bilety trzeba kupować kilka dni wcześnie. Warto poprosić o to,w schronisku, które pewnie za to sobie z dolara czy dwa policzy, ale dogadanie się w kasie nie zawsze Wam się uda. Na duże dworce lepiej przybyć trochę wcześnie. Na pociąg czeka się w odpowiedniej poczekalni.


- Komunikacja jest wyjątkowo trudna - 95% nie mówi po angielsku, inny jest też język ciała, alfabet, sposób myślenia. Warto wcześniej pomyślec jakie zwroty będą potrzebne i poprosić o ich napisanie w obsługę schronisku, a potem pokazać w kasie czy w taksówce. Jeśli kupujecie przewodnik dopilnujcie zeby miał nazwy miejscowości pisane łacinką i po chińsku - łatwiej odcyfrować rozkłady jazdy.


- Chińczycy lubią tłok, lubią się przepychać, panuje 'życie w stadzie'. Na szczeście w większości głównych atrakcji turystycznych podążają po 'głównym szklaku' - często wystarczy zejść kilkanaście metrów na bok gdzie jest cicho i spokojnie.


  -Zamawianie jedzenia to ruletka, w której wegetarianie nie maja większych szans




O LAOSIE
Jeden z najtańszych i najbiedniejszych Państw w Azji. Infrastruktura turystyczna przeznaczona jest jednak dla gości "dewizowych" tak więc wycieczki czy hotele nie są już tak tanie 
Wiza na granicy Ban Boten , od ręki za chyba 20 USD, granica zamyka się o zmroku
Nocleg w standardzie czysto, klima i kibel 5-10 USD na osobę w dwójce
Transport publiczny - ekstremalnie tani, ale 'in lao time - patrz niżej' co oznacza ze 200 km to aż nadto jeden na dzień 
Wycieczki "eko" turystyczne organizowane przez licencjonowane przez państwo agencje ok. 25-60 USD zależnie od zakresu atrakcji i liczby uczestników. Jeśli chcecie mieć taniej zorganizujecie się w 8 osobową grupę, ceny potrafią być o 2/3 niższe niż w grupie 2 osobowej



   KILKA SŁÓW OD WUJKA DOBRA RADA
- Wszystko funkcjonuje "In Lao time" co można tłumaczyć na mniej-więcej. Jeśli autobus jedzie 4 godziny "lao time" to przelicza się na 2-8 naszych. Jeśli ma odjechać o 10.30 warto pojawić się na przystanku już  9.30, bo jesłi o 9.40 będzie komplet pasażerów to nikt nie poczeka.
- Luang Prabang to prawdopodobnie jedno z najlepszych miejsc na podróżniczą pauzę dla osób stęsknionych za odrobina cywilizacji po kilku dniach w dżungli - drinki nie mogą smakować lepiej niż na tarasie z widokiem na Mekong (i WiFi)
- Bazar w Luang Prabang choć nastawiony na turystów nadal oferuje lokalne, własnoręcznie robione pamiątki - te z Chin są po prostu droższe