poniedziałek, 29 listopada 2010

Zoo


Kiedy przyechaliśny do Australii okazało się, że trafilismy do wielkiego zoo. Płynnie włączyliśmy się w łańcuch pokarmowy stając sie pożywieniem dla komarów, mrówek calineczek (naprawdę mają koło cala!) i niezliczonej ilości wszelakiego robactwa. W kałużach czychają na nas krokodyle, w trawie węże, a w butach skorpiony. A poza tym:

Phascolarctos cinereus - gatunek torbacza z rodziny Koalowatych
Zamieszkuje wyższe gałęzie eukaliptusów zmuszając wszystkich pasażerów oraz kierowcę samochodu do zadzierania głowy w niewygodnej pozycji i wgapiania się w korony drzew miast uważnego spoglądania na drogę. Mimo to ogranicza liczbę wypadków, ponieważ kierocy wyraźnie zwalniają w terenach zamiszkałych przez misie. Przyczynia się w ten sposób do ratowania głupich kangurów wyskakujących przed maskę saochodu. Przy odrobinie szczęścia można zobaczyć misia na drodze przed sobą, kiedy biegnie z jednego drzewa na drugie. Jeśi ma się jeszcze więcej szczęścia miś o bardzo małym rozumku uciekając wybierze dwumetrowe zlamane drzewo. W takim wypadku zatrzyma się na wysokości naszych oczu zacznie nam się dość bezmyślnie przyglądać oraz pozwoli się sfotografować. Dopiero, kiedy wróci sie do samochodu tylem zgramoli się z drzewa i poszuka bezpieczniejszej kryjówki. Matki z malymi mają zwyczaj bawić się z turystami w chowanego. W miejscach dogodnych do fotografowania ruszają się szybko, pozują tylko zza gałęzi.



Eudyptula minor - gatunek średniego, nielotnego ptaka z rodziny pingwinów.

Zamieszkuje wybrzeża Nowej Zelandii i Australii. Jest najlepszym organizatorem romantycznych spacerów w Melbourne. Aby pozwolić się zobczyć wymaga przyjścia na urocze molo z widokiem na marinę i całe miasto tuż przed zachodem słońca. Pozwala obejrzeć spacerowiczom widowisko świateł tonących w oceanie oraz odbijających się w szklanych wieżowcach Melbourne. W trakcie spektaklu lub tuż po nim ma zwyczaj wychodzić z wody i nieporadnie gramolić się na kamienie.Tam rozkład skrzydelka i śpiewa. Od czasu do czasu wychodzi na górę i przechodzi na drugą stronę molo kiwając się przy tym na boki. Mimo wieczorowego stroju nie ma zwyczaju pozować w kiepskim swietle zmierzchu.



Cacatua alba - gatunek średniej wielkości ptaka z rodziny kakadu

Ma zwyczaj zaskakiwać turystów tym, że w ogóle jest i w dodatku tak blisko. Zamieszkuje różne drzewa, najchętniej wybiera te blisko nszego namiotu. O świcie drze się niemiłosiernie, ale jest zbyt wysoko, żeby trafić ją kamieniem. Prawdopodobnie to potrzeba ucięcia tej wrzeszczącej bialej głowy była matką wynalazku 'boomerang'. Nie słyszano o przypadkach ludzi, którzy po noclegu na kempingu w Rockhampton lubiiby jeszcze te ptaki. A tak niewinnie wyglądają.




Macropus rufus - torbacz z rodziny kangurowatych

Występuje na drogach Australii, lubi hazard. Do jego ulubionych rozgrywek należy ruska ruletka zwana tu Trafi-nie-trafi. Polega na kryciu się w nienacku i wyskakiwaniu z niego na szosę przed maski samochodów. Źródeł tej gry należy upatrywać w chęci sprawdzenia jak wygląda zaskoczony drogowiec w zimie. Jak większość Austarlijskich zwierząt lubi, kiedy ludzie wstają wcześnie i kładą się wcześnie. W tym celu pozuje do zdjęć ok. godziny 7 rano, natomiast o zmierzchu bawi się we wspomnianą grę Trafi-nie-trafi. Kangur składa się z wielkiego steka (bardzo dobry) oraz dwóch sprężyn służących do przerzucania steka. Na brzuchu nosi naturalną torbę z małym zupełnie, jak niektóreludzki matki. Nie opanował jednak dostatecznie sztuki barwienia i torba nie rzuca się w oczy.








Cheloniidae – rodzina żółwi z popdrzędu żółwi skrytoszyjnych
Żółwie służą do wyrobu tarcz i ozdob ściennych. Produkują też jaja w ilościach przemysłowcyh. Produkcja jaj ma nacelu trzymanie turystów oglądających żółwie w szachu. Albo turyści stoją spokojnie, albo żółwica zawraca i rezygnuje z jajoniostwa. Jaja produkuje także w celach spożywczych. Znakomita większość jaj oraz wykluwających sięz nich zółwików stanowi pożywienie dla ptaków oraz ryb. Aby ułatwić ptakom zjadanie jaj żółwice zakopują je niezbyt głęboko w piasku na plaży. Teren oznaczają wyraźnymi śladami. Efektem ubocznym żywienia ptaków oraz pilnowania turystów bywa powstanie nwych żółwii. Tylko nielicznym udaje się dotrzeć do morza i prztrwać. Aby zwiększyć liczbę wykluwających się żółwików wolontariusze wykopują nowe głębsze jamki i po przeliczeniu, zmierzeniu i zważeniu każą turystom przenosić jaja do bezpiecznego miejsca. Dzięki temu dzieci na plaży mają zajęcie i nie rozrabiają.

Żółwie są strasznymi beksami - w kółko tylko płaczą i płaczą, żeby pozbyć się nadmiaru słonej wody. Ponadto żowie są wyjątkowo śmiesznymi gadami. W wodzie może i zwinne, ale na lądzie tylko leżą na brzuchu i niezgrabnie majtają wielkimi łapami.

Wyluzowany surfer
Love Parade
Studium przerzucania steka
Mobilne święto Dziękczynienia
Beksa
Liczenie jaj
Dzieci na plaży mają zajęcie

3 komentarze:

  1. Proszę o uściskanie ode mnie misia koali, podobno mają bardzo mięciutkie futerko!

    OdpowiedzUsuń
  2. taka mała dygresja...
    otóż koala to nie misie tylko torbacze i z misiami nie maja nic wspólnego. pamiętam jak podczas mojej pierwszej wizyty w Australii zagadalem do opiekuna koali w parku i powiedziałem "koala bear" to o mało mnie nie zlinczował :)
    jaki "bear"??? koala a nie bear!!!!!
    Jak będziecie miec okazje to sprawdźcie reakcje australijczyków na "koala bear" :)
    Ale futerko mają faktycznie mięciutkie

    OdpowiedzUsuń